





Moja żona (to była nasza podróż poślubna) latała wielokrotnie i na bradzo długich trasach również. Można było przypuszczać, że to dla niej normalka. Jednak to, co pokazał pilot podczas startu na lotnisku w Catanii było, delikatnie rzecz ujmując, przewracające wnętrzności. Otóż po mega gwałtownym ruszeniu samolotu (może koleś miał ambicje zostać pilotem myśliwców i startować z lotniskowców;-) bardzo wyraźnie podniósł dziób samolotu. Dosłownie siedzieliśmy na plecach;-) w fotelach. Generalnie na tym lotnisku podobno tak trzeba, bo zaraz za pasem jest autostrada, a za nią skalisty brzeg i morze, więc musiał szybko złapać pułap. Generalnie przekonaliśmy się dlaczego. Otóż po osiągnięciu chyba ok 500-700 metrów nagle samolot jakby wpadł w dziurę. zaczęlismy spadać!!!!!. Ja w pierwszej chwili nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale Iwona prawie zamknęła dopływ krwi do mojej lewej dłoni;-). To było niesamowite - żołądek podniósł się do gardła. Coś jak karuzela, kolejka górska, czy jakoś tak. Tylko, że bez gwarantowanego lądowania;-(. Tak sobie to tłumaczę, że nad wodą w takim gorącym klimacie być może pojawiają się jakieś pionowe prądy powietrza, które tak targają samolotami. Było nieźle, o ile może być nieźle, kiedy czujesz, że nagle gwałtownie obniżasz pułap, albo co będę owijał, po prostu spadasz, zamknięty w metalowej tubie, wypełnionej oprócz ludźmi i tysiącami litrów paliwa.
No ale udało się, wylądowalismy i nie zostalismy małżeństwem o najkrótszym stażu we wsi;-)))).
Fotek niestety nie mam;-(
| W powietrzu |
Tematów: 2 Postów: 3 |
| Na wodzie |
Tematów: 1 Postów: 5 |
| Pod wodą |
Tematów: 1 Postów: 13 |
| Na ziemi |
Tematów: 3 Postów: 12 |
| Pod ziemią |
Tematów: 1 Postów: 4 |
W sumie...
~ wengielek
~ Balbinka