PrzygodaZycia.pl » Na ziemi » Boliwia - Dżungla Amazońska - Park Madidi
Login:
Hasło:
pamiętaj mnie
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Przypomnienie hasła »

Podziel się na:
zgłoś naruszenie!
Na ziemi: Boliwia - Dżungla Amazońska - Park Madidi
Autor: amaru
Dodano: 07.11.2009 godz.10:56
Ranking: Listopad

 

Oto jedna z kilku przygód naszego trampingu po Peru i Boliwii - przygoda w dżungli amazońskiej.

 

Wcześnie rano  wylot z La Paz (Boliwia) do Rurrenbaque - serca boliwijskiego Narodowego Parku Madidi – uważanego przez National Geographic za najbogatszy biologicznie chroniony obszar na świecie.

 

Lot 20-osobowym samolotem nad ośnieżonymi szczytami Andów niemalże od razu przywołał mi na myśl film „Alive – dramat w Andach”, gdzie grupa boliwijskich sportowców leci z La Paz nad dokładnie tymi samymi górami i ich samolot rozbija się właśnie w tym miejscu…     

                                                                                

Przez okno mogliśmy obserwować najwyższy szczyt w tej części Andów – Huayna Potosi  (6088m n.p.m.), który był niemalże na wyciągnięcie ręki. Widok zapierający dech w piersiach.

 

Wylądowaliśmy w klimacie tropikalnym co dało się odczuć zaraz po wyjściu z samolotu.  Stamtąd udaliśmy się starymi wysłużonymi i klekoczącymi land cruiserami do małej osady położonej 3 godziny drogi od Rurrenbaque.  Sama droga była dziurawa i wyboista, czasami wysypana kamieniami dla wyrównania, ale i tak na tyle nierówna, że nasz kierowca jechał praktycznie cały czas „poboczem” co okazało się lepszym rozwiązaniem!  Dowiadujemy się, że ta ziemista, utwardzona droga jest drogą międzynarodową! łączącą Boliwię z Brazylią i jest to właściwie jedyna droga łącząca te dwa kraje w rejonie lasów deszczowych .

 

Docieramy w końcu do „portu” w małej osadzie gdzie przesiedliśmy się do małych wąskich łódek – coś na styl  canoe i udaliśmy się w dół wąskiej i bardzo krętej rzeki – jednej z odnóży  Beni.  

 

Wzdłuż rzeki, którą płynęliśmy obserwowaliśmy mnóstwo różnych dzikich zwierząt i ptaków. Od kapibar przez żółwie, kajmany, aligatory, tapiry, małpiatki, po tukany, kormorany, ary, orły brązowe i dziwaczne ptaki zwane przez miejscowych w tłumaczeniu polskim – „prehistoryczne” gdyż wyglądały naprawdę jak stworzenia sprzed kilku tysięcy lat. A wszystkie te zwierzęta znajdowały się tylko kilka metrów od nas. Dotarliśmy też do pewnej zatoczki w której widzieliśmy kilka różowych delfinów a następnie zatrzymaliśmy nasze łodzie i łowiliśmy piranie, co okazało się trochę trudne ale jednak udało mi się.  Trzymałem w rękach piranię!!

 

Po drodze minęliśmy kilka stałych obozów – malutkich osad, gdzie można było zostać na nocleg. My kontynuowaliśmy nasz rejs przez jakieś 3 godziny do innego obozu, gdzie po dotarciu spoczęliśmy w chatkach bambusowych przykrytych liściami palmowymi. Dobrze przynajmniej, że były tam moskitiery, bo komary i inne robactwa dawały o sobie znać coraz bardziej. 

 

Rano wyruszamy na poszukiwanie węży. Idziemy przez ściernisko wypalonej trawy. Ziemia jest teraz cała popękana, jednak w porze deszczowej cały ten teren jest zalany wodą. Wtedy też pod koniec pory deszczowej aligatory i węże zakopują się w ziemi i potrafią tam przetrwać całą porę suchą – 3 miesiące!!!  Także w popękanej ziemi mogliśmy znaleźć ukryte węże.

 

Mieliśmy szczęście do przewodników – Baldemar  i Juan Sito byli  indianinami żyjącymi od urodzenia w pampie i dżungli. Wypatrzyli oni w wysokich trawach anakondę i złapali ją tak, że mogli ją podać każdemu z nas bez żadnego(?) zagrożenia. Wkrótce po tym Juan Sito wyciągnął z ziemi kobrę, ale jej już nie dało się złapać w ręce. Za duże niebezpieczeństwo.

 

Po tych poszukiwaniach węży udaliśmy się naszymi canoe do innego obozu, który był otoczony wieloma flagami, m.in. polską! Po krótkim pobycie w tym miejscu tuż przed naszym powrotem, rozszalała się nad naszymi głowami burza. Musieliśmy przeczekać ją w tym obozie. Trwało to kilka godzin. Do naszego obozu wracaliśmy już po ciemku. Światła naszych latarek przecinały tylko nieprzyjemną ciemność nad pampą   i odbijały się w oczach kajmanów i aligatorów, które dziesiątkami obsadzały oba brzegi rzeki. Widząc ich tyle wszystkich nas ogarnęło przerażenie. Nie chcieliśmy nawet myśleć co by się stało gdyby ktoś wypadł do wody – w wodzie piranie a na brzegu śmiertelnie niebezpieczne drapieżniki. Nie wiem co gorsze…

 

A do tego w pewnym momencie naszą łódź postawiło w poprzek rzeki i dobiliśmy do brzegu pomiędzy te wszystkie oczy!!! Strach przeogromny spotęgowało jeszcze zachowanie naszego przewodnika-Juana, który miał spore problemy, żeby za pomocą długiego kija odbić łódź od brzegu na środek rzeki.  Na szczęście  wszystko zakończyło się szczęśliwie i po jakimś czasie dopłynęliśmy do naszej bazy.

 

Kolejny dzień to powrót tą samą drogą do Rurrenbaque i dzień odpoczynku w tym miejscu.

 

Następny dzień to wypad do selwy – tropikalnych lasów dżungli amazońskiej.  Płynęliśmy w górę rzeki Beni. Po pół godzinie docieramy do wrót Parku Madidi. Stamtąd jeszcze 2 godziny do naszej bazy gdzieś w gęstych lasach.  Konstrukcja obozu była ok., patrząc na to, że jest to dżungla.  Jedna chatka dla nas, druga dla przewodników i naszej kucharki, trzecia  jako kuchnia z jadalnią.  Wszystko bardzo prowizoryczne ale dach nad głową był.  Po niedługim czasie udaliśmy się w głąb dziczy by móc obserwować tropikalną roślinność i zwierzęta. Widzieliśmy tylko różne gatunki małp i tukany, gdyż robiliśmy zbyt dużo hałasu na to, żeby podejść bliżej innych zwierząt.  W między czasie mieliśmy  też okazję pohuśtać się na lianach niczym Tarzan.  Znajdujemy też (a właściwie nasi przewodnicy) liany wodne – drzewa, z których po odcięciu gałęzi można pić wodę co też zrobiliśmy. Woda z gałęzi leciała  ciurkiem prawie jak z kranu! 

 

Po powrocie do obozu odkryliśmy na jego terenie wielką kolonię mrówek rozbierających z liści potężne drzewo, a także zobaczyliśmy największe mrówki w dżungli, zwane "calówki". Po ukąszeniu przez taką człowiek ma 24 godziny potężne halucynacje, wysoką gorączkę, zawroty głowy. Nie byłoby miło zostać przez taką pokąsanym.

 

Po zmierzchu wychodzimy z obozu do dżungli jeszcze raz. Tym razem na obserwacje nocnego życia selwy i poszukiwanie tarantuli. Właśnie w  nocy wychodzą z kryjówek różne pająki, żuki, patyczaki i inne robaczki  i żyjątka. I znów dzięki Juanowi i jego zmysłowi odnajdywania powyższych możemy obserwować faunę dzikich lasów.  Tarantulę też znaleźliśmy i to zaledwie kilka metrów od naszego obozu. Siedziała sobie w korze suchego pniaka wraz ze swoim dzieckiem – małą tarantulą.  

 

Kolejny  piąty dzień w Amazonii – popłynęliśmy łodzią jeszcze dalej w górę rzeki gdzie po godzinie przycumowaliśmy i po półgodzinnym marszu dotarliśmy do największego skupiska papug ara w Parku Madidi. Wsłuchujemy się w skrzeczące odgłosy i podziwiamy te piękne, niezwykle kolorowe papugi zamieszkujące strome urwisko, w którym budują swoje gniazda.

 

Po tym wszystkim udajemy się w drogę powrotną do Rurrenbaque,  i z lotniska przypominającego dworzec PKP w Kozich Wólkach  odlatujemy samolotem do La Paz.


W trakcie jazdy do "portu" rzecznego w dżungl

Udany połów - pirania

Pirania - tym razem w rękach Juana, naszego p

Ptak Prehistoryczny

Małpiatka

Czyhający na ofiarę kajman

Prawie jak Tarzan

Nasza sąsiadka tarantula

Anakonda w moich objęciach, odwrotnie bym nie

Cali i zdrowi opuszczamy Park Madidi i dżungl

Pampa, spływ dorzeczem Madidi

Przeczekujemy burzę w dżungli, Dobrze że były

Przeprawa "promowa" na Beni

Największe drzewo Amazonii, a właściwie jego

Zażywające kąpieli kapibary

"Uśmiechający" się do nas kajman

Żóóóóóółłłłłłłwiiiiiiiikiiiiiii......

Mrówka "calówka"

Podczas drogi do naszego obozu

U wrót Parku Madidi

Nasza sypialnia w dżungli

Patyczak

Amazoński "konik polny" nocą

Terminal lotniska w sercu dżungli Rurrenbaque

Lot nad Andami - Huayna Potosi (6088mnpm)

Średnia ocena: 4.86
Zaloguj się aby ocenić tę przygodę
Podziel się na:

Dodaj swój komentarz!
Treść:

Przepisz kod z obrazka:
   rewelacyjny opis niesamowitej przygody !...07.11.2009 16:39
~ sawickaiwona
   więcej...10.11.2009 17:17
~ tomaj
   Oto więcej fotek :) Przyjemnego...11.11.2009 23:13
~ amaru


Aktualnie żadna przygoda nie otrzymała wymaganej ilości ocen, aby znaleźć się w rankingu!
Ilość wymaganych ocen to 10.
W powietrzu Tematów: 2
Postów: 3
Na wodzie Tematów: 1
Postów: 5
Pod wodą Tematów: 1
Postów: 13
Na ziemi Tematów: 3
Postów: 12
Pod ziemią Tematów: 1
Postów: 4
Stambuł - wrota Azji
Paintball - bitwa dużych chłopców