PrzygodaZycia.pl » Na ziemi » Men's Day - Bemowo 2009
Login:
Hasło:
pamiętaj mnie
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Przypomnienie hasła »

Podziel się na:
zgłoś naruszenie!
Na ziemi: Men's Day - Bemowo 2009
Autor: piotr328
Dodano: 02.11.2009 godz.12:11
Ranking: Listopad

Przygoda życia, która mnie spotkała miała ścisły związek z moją pasją i była największym sukcesem jaki dotychczas udało mi się osiągnąć. Nazywam się Piotr Grelka i jestem licencjonowanym zawodnikiem SDS - I ligi driftingu w Polsce . Jest to sport motorowy, pochodzący z Japonii, a praktykowany już na całym świecie. Drift to najprościej obrazując jazda samochodem w kontrolowanym poślizgu. Wymaga opanowania, koncentracji, dużej odwagi i oczywiście pojazdu o odpowiedniej specyfikacji - tzw. driftowóz. W poprzednich sezonach jeździłem autami BMW odnosząc duże sukcesy jak na nowicjusza (5 miejsce w klasyfikacji generalnej po ukończonym sezonie 2008) . Jednak moje auto, mimo ciągłych przeróbek i podnoszeniu mocy, odstawało od driftowozów kolegów, a dalsze modyfikacje nie miały sensu. Postanowiłem więc zmienić auto na sezon 2009. Traf padł na unikalne na naszym rynku, prawdziwe japońskie cacko. Toyota Soarer , znana w europie jako Lexsus SC300, stawała się moją driftową maszyną przez całą zimę. Wariacje z odciążaniem tego kolosa przysparzały mnie o zawrót głowy. Wiele osób wątpiło w powodzenie tego projektu, gdyż ni jak nie mogli wyobrazić sobie tej wygodnej limuzyny w walce z zakrętami na torze. Jednak w końcu udało się! Maszyna wraz z kierującą wkładką mięsną (czyli ze mną ) wyruszyła na podbój polskich torów. Mój entuzjazm nie był trwały, gdyż szybko okazało się, że jest to zupełnie inne w prowadzeniu auto niż moje BMW. Na pierwszych zawodach poszło mi tragicznie. Zrezygnowany powróciłem do domu, i przez miesiąc poprawiałem to i owo, aby choć trochę polepszyć manewrowanie Soarerem. Każdą wolną chwilę poświęcałem na treningi. Wreszcie nadeszła okazja by sprawdzić postępy. 6 i 7 czerwca na warszawskim lotnisku Bemowo zorganizowana została impreza Men’s Day, której towarzyszyły rozgrywane zawody Super Drift Series, przygotowywane przez Polską Federację Driftingu. Nie mogło mnie tam zabraknąć. W piątkowy wieczór pakowałem się i po krótkiej drzemce ruszyłem o 4 nad ranem w stronę Warszawy. Nie ujechałem kilometra kiedy w moim Mercedesie ( aucie ciągnącym lawetę) pękła tylna opona. Byłem wściekły, bo czas naglił. Wtedy mój najwierniejszy mechanik –Żaba, popędziła mnie i nakazała szybką zmianę feralnej opony. Nie było łatwo, bo dostawczak cały był wypakowany ekwipunkiem i na haku zaczepioną miał lawetę z Toyotą, ale po kilku niecenzuralnych słowach, kopaniu w opony i wymachiwaniu rękoma, wraz z zamontowanym zapasem ruszyliśmy dalej. Kiedy dotarliśmy na Bemowo naszym oczom ukazał się rozmach tej imprezy. Jachty, super-drogie auta, awionetki, i inne cieszące oczy „gadżety”. Imponująca ilość wystawców jak i rozbieżność dziedzin i branż robiły wrażenie.
W końcu trafiliśmy do strefy Auto-Moto, zjechaliśmy Soarerem z lawety i czekaliśmy na rozpoczęcie zawodów. Było mnóstwo gapiów, każdy zaglądał do środka auta, każdy zadawał ogrom pytań. W końcu zawody rozpoczęły się. Moje przejazdy treningowe były na prawdę średnie, przynajmniej tak mi się wydawało, do czasu, kiedy po ogłoszeniu wyników okazało się, że jestem na 3 pozycji w kwalifikacjach i tym samym dostaję się do finału. Byłem w szoku! Powróciłem do naszego stanowiska, żeby zmienić koła na finał i dolać paliwa. Atmosfera stawała się bardzo gorąca. Podnosiłem auto, żeby założyć nowe opony, ale co chwile ktoś podchodził po autograf, albo po prostu zapytać co to jest za auto, gdyż nieznane na polskim rynku budziło ogromne zainteresowanie. Po zmianie opon postanowiłem dolać benzyny … i tu pojawił się problem. Klapa bagażnika (tu znajduje się zbiornik) nie chciała się otworzyć „z kluczyka”, a kable od elektryki zostały wyrzucone w trakcie odciążania auta. Załamałem się. Bez benzyny nie pojadę. Zacząłem walić w klapę, kręcić kluczykiem, nawet otwierać ją od wewnątrz. Nic nie dawało rezultatów. W końcu zrezygnowany pogrzebałem w kabelkach. Podłączyłem te, które beznamiętnie wisiały, choć mogło to spowodować spięcie i uszkodzić elektrykę silnika. Zaryzykowałem i …udało się klapa się otworzyła nalałem do pełna i ruszyłem na trening. Długo nie pojeździłem. Wróciłem do parku maszyn z wyrwanym drążkiem hamulca ręcznego, który to jest podstawowym czynnikiem wprawiania auta w kontrolowany poślizg. Bez ręcznego mogłem pożegnać się z zawodami. Nie byłem zły, byłem zmęczony, i załamany. Tego już było za wiele, najpierw pana później bagażnik, a teraz ręczny. Nie dane mi jest startować w tych zawodach. Przyszedł do mnie kolega i zapytał „dlaczego nie jeździsz”, pokazałem mu wyrwany ręczny, on na to „coś wymyślimy”. Po krótkiej burzy mózgów wyciągnęliśmy drążek podnośnika i przymocowaliśmy do wystającej pozostałości po ręcznym za pomocą taśmy. Nie było to ani trwałe ani bezpieczne ale…DZIAŁAŁO! Ruszyłem na przejazdy finałowe. Dookoła mnie najlepsi zawodnicy polski. Auta profesjonalnie przygotowane przez wyspecjalizowane firmy tuningowe. Masowa impreza, z której relacje zdają największe polskie telewizje i gazety, a Internet aż kipi od wydarzeń związanych z Men’s Day. Pośrodku tego wszystkiego ja, drifter z Poznania, ze swoim niedokończonym projektem. Adrenalina skoczyła. Ruszył finał. Przyszło mi walczyć i wygrywać z bardzo dobrymi zawodnikami. Wszystko działo się bardzo szybko, piąłem się po szczeblach klasyfikacji ku górze. Aż nagle dotarło do mnie, że przede mną walka o 1 miejsce na podium z ubiegłorocznym mistrzem polski. Zostałem pokonany, ale mimo to stałem na podium, to najbardziej mnie cieszyło. Były owacje, gratulacje, pewna firma z branży car audio zaproponowała mi sponsoring. Byłem najszczęśliwszy na świecie. Uwierzyłem w potencjał mojego auta.
Była to moja największa życiowa przygoda, uwieńczona olbrzymim sukcesem pomimo wszystkich awarii.
 






















Średnia ocena: 4.3
Zaloguj się aby ocenić tę przygodę
Podziel się na:

Dodaj swój komentarz!
Treść:

Przepisz kod z obrazka:

Aktualnie żadna przygoda nie otrzymała wymaganej ilości ocen, aby znaleźć się w rankingu!
Ilość wymaganych ocen to 10.
W powietrzu Tematów: 2
Postów: 3
Na wodzie Tematów: 1
Postów: 5
Pod wodą Tematów: 1
Postów: 13
Na ziemi Tematów: 3
Postów: 12
Pod ziemią Tematów: 1
Postów: 4
Stambuł - wrota Azji
Paintball - bitwa dużych chłopców