





zastanawiałem się czy o tym napisać, bo to niby nic wielkiego - pierwsza lekcja jazdy konnej. Pomyślałem jednak, że jak już będę mistrzem okolicy to fajnie będzie poczytac jak to było jak jeszcze nie potrafiłem konno skakać przez przeszkody, zsiadać i wsiadać w biegu i rzucać lassem;-)))))
Namówił mnie kumpel, bo chociaz mieszkam od 3 lat 300 metrów od stadniny, to jakoś nie bardzo było mi po drodze z końmi. Pierwsze uczucie - lekki strach i pełna pokora wobec tych pięknych zwierząt. Weszliśmy do wnętrza budynku, w którym stały konie w boksach (niektóre były otwarte!). Zapach taki sobie, ale widok i emocje już rosły. Instruktor wybrał konia dla nas - 9 letnią klacz o lekko agd-owskiej nazwie Goranija. Kilka słów jak podchodzić, z której strony, zawsze z lewej strony konia. Jak podchodzić do czyszczenia konia, kopyt. No i praktyka - zgrzebło i szczotka w dłonie i jazda! Wyczyściłem konia z lekkiego błotka - coś niesamowitego. Pół tony prawie mięśni stało spokojnie a ja swobodnie sobie ją czyściłem. Popręg, strzemiona i inne tajemnicze nazwy nabrały znaczenia;-). Po tych operacjach poszlismy do okragłej zagrody, w której po okręgu jeździliśmy konno. Stop, start, prawo lewo. Jedziesz w lewo to pociągasz lewą uzdę i "strzykasz" konia... prawą nogą. To mi sprawiało trochę kłopotu. Chyba tylko perkusiści z opanowaną sztuką machania różnymi kończynami w różnych kierunkach i różnym tempie nie mieliby z tym kłopotu. Generalnie wystarczyła godzina takiej zabawy z koniem, ubierania, czyszczenia i jazdy na sznurku, aby zdecydować się na kontynuowanie tej przygody. Polecam każdemu, kogo w dzieciństwe żaden koń nie kopnął, ani nie pogonił...;-)
| Brak komentarzy! |
| W powietrzu |
Tematów: 2 Postów: 3 |
| Na wodzie |
Tematów: 1 Postów: 5 |
| Pod wodą |
Tematów: 1 Postów: 13 |
| Na ziemi |
Tematów: 3 Postów: 12 |
| Pod ziemią |
Tematów: 1 Postów: 4 |